Gdy ją uwolniłem, jej ciało leżało bez życia w kurzu.
Uklęknąłem obok niej.
— Pani… czy mnie słyszy?
Ledwo słyszalny jęk.
Ona żyła.
Ale ledwo.
Miał podrapane plecy i krwawił.
Jego ramiona były pokryte ranami.
Twarz była pokryta krwią.
I wtedy to zobaczyłem.
Jej brzuch.
Okrągły.
Zaawansowany.
Była w ciąży.
Poczułem, jak powietrze opuszcza moją pierś.
Nie znowu.
Nie znowu.
Położyłem drżącą rękę na jej brzuchu.
“Proszę…” wyszeptałam.
Zapadła cisza.
Wieczna sekunda.
A potem.
Trochę ruchu.
Od środka.
Lekkie dotknięcie mojej dłoni.
Odetchnąłem.
Nie miałem pojęcia, że wstrzymywałem oddech przez trzy lata.
Niosłem to ostrożnie.
Nie było łatwo, ale strach daje siłę, której ciało nie rozumie.
Załadowałem Trueno.