„Ja też mam dla ciebie prezent, Dziadku” – wyszeptała Lily, jej głos był stanowczy i wyraźny w grobowej ciszy pokoju. „Znalazłam go na strychu starego pensjonatu, kiedy mama rozmawiała z ogrodnikiem. Był ukryty za luźną deską. Było na nim imię babci”.
Silas uniósł brew, a jego uśmiech lekko zbladł, gdy podniósł zakurzone pudełko z aroganckim, pogardliwym uśmieszkiem. Otworzył wieczko. Wewnątrz znajdowała się gruba, pożółkła koperta, zaklejona cienką taśmą klejącą. Rozerwał ją i wyciągnął plik złożonych papierów.
Kiedy jego wzrok padł na odręcznie napisaną notatkę przyklejoną do papierów, krew odpłynęła mu z przerażającą szybkością. Z aroganckiej, zarumienionej twarzy zmieniła się w chorobliwą, półprzezroczystą szarość trupa. Zaczął drżeć, a papiery gwałtownie zatrzepotały w jego nagle rozluźnionym uścisku.
Rozdział 3: Ślad dokumentu
„Skąd się to wzięło?”