Zakończyła list słowami: „Jest w tobie siła, której jeszcze nie odkryłaś. Wykorzystaj to życie dobrze, kochanie. Wykorzystaj je, chodź, jak możesz”.
Płakałam w tym biurze, nie z powodu pieniędzy czy domu, ale dlatego, że mężczyzna, który zawsze kochał mnie najbardziej, znalazł sposób, aby się mną zaopiekować nawet po swojej śmierci.
Wieści o testamencie rozchodzą się błyskawicznie: małe miasteczka potrafią rozsiewać informacje bez wysiłku. I wszystko jest w porządku, przekonał się Max.
Pojawił się u mnie dwa dni później. Miał napięty, wręcz spanikowany wyraz twarzy.
„Nie mówiłeś mi, że jest tego więcej” – wyjąkał.